No dobra, więc może na początek będę tłumaczyć się dlaczego mnie tutaj tyle nie było. No więc, to będzie bardzo proste wytłumaczenie. Mianowicie, SZKOŁA. Tak, tak wiem teraz jej[na szczęście] nie ma, ale wcześniej dawała nieźle popalić. Powodem też było to że kompletnie nie wiem co mam tutaj wstawiać żeby was nie zanudzać. Swoją drogą i tak wiem, że już nikt nie czyta mojego powiedzmy bloga. To zacznę od tego co u mnie.Aktualnie mam wakacje, jak zawsze nudne, no ale jednak wakacje. Dzisiejszą noc spędziłam pod namiotem. Oczywiście nie zmrużyłam oka ani na chwile, ponieważ zawsze są ważniejsze rzeczy do roboty :D. Nie śpię już 24 godziny, więc mogę pisać bzdury. Nie czuję kręgosłupa, ale to szczegół. Oczy mi się zamykają, ale przezwyciężam to kawą i zieloną herbatą, i jak na razie powiedzmy że daję radę. W każdym bądź razie to było przygotowanie na Wooda. Oczywiście tam będzie o wiele lepiej, no ale przygotowanie musi być ;). No to tak na kompletne rozbudzenie KLIK
Żegnam się z wami, no i do zobaczenia! ;)
Kiling and Blood
środa, 31 lipca 2013
piątek, 15 lutego 2013
Powrót.
Więc w ferie wreszcie znalazłam dla was czas. Zaczęły się dość nudno. Ale wczoraj zyskały najzajebistszych (tak wiem że takiego słowa nie ma) ferii w moim dość krótkim życiu. A to z takiego powodu że spełniło się jedno z moich największych marzeń. Mianowicie, uczestniczyłam w koncercie, mojego odwiecznego idola, najlepszego gitarzysty pod Słońcem- Slasha. Był to najlepszy dzień w moim życiu. Co prawda nie byłam jakoś blisko sceny, ale sam fakt że widziałam go, i to jeszcze na żywo wzbudzało we mnie duże emocje. Teraz niestety cierpię na tak zwaną "depresje po koncertową" która jak dla mnie nie jest przyjemna. A zaczęła się w momencie kiedy na scenie rozbrzmiewały ostatnie dźwięki "Paradise City". W Spodku panowała wtedy niesamowita atmosfera- wszyscy wstali zaczęli klaskać w rytm piosenki (z resztą przez cały koncert tak było, ale przy tym utworze były emocje nie do opisania). Kiedy nagle wszyscy przebudzili się z trwającego 2 godziny "snu". Gdy usłyszeliśmy słowa Slasha: "See next time"oraz gdy cały zespół ukłonił się, wiedzieliśmy że to niestety koniec niesamowitego widowiska, czas wracać do szarej rzeczywistości. Miejmy nadzieję że Slash i reszta "kolegów" zapamiętają ten koncert na zawsze i jeszcze do nas powrócą. Nie wiem dlaczego ale kiedy napisałam ten wpis moja "depresja" trochę się zmniejszyła, może to także za sprawą uspokajającej mnie muzyki-gustuję w ostrzejszych jak wiecie brzmieniach, ale ta mnie urzekła. Led Zeppelin- czyli klasyka rocka, oraz Rainbow, jak dla mnie trochę mniej znane ale jakże dobre, szczególnie dobre na mój dzisiejszy humor.
niedziela, 30 grudnia 2012
Cześććććććć :D
No więc, jak tam u was po świętach? U mnie dobrze tylko dość szybko mi minęły,ale co tam... Już jutro Sylwester. To może przejdę do rzeczy. Dochodzę do okropnego wniosku :D Po oglądnięciu filmów takich jak: "Punki z Salt lake city"- dość dziwny film, "Ja w środku tańczę" czy nasz Polski "Chaos" stwierdzam że kiedy w filmie w którym główną rolę gra punk, bohater na końcu filmu ginie... Nie wiem dlaczego? :)
Kuzyn pokazał mi ostatnio piosenkę L7 "Pretend We're Dead" i do tego czasu za mną "chodzi". Ale mi się ich piosenki nawet spodobały. No to na dzisiaj tyle :) No i szczęśliwego Nowego roku ;)
środa, 12 grudnia 2012
Dobry dzień :D
No więc witam was po raz drugi. Dzisiaj znalazłam czas na to aby coś dodać, ponieważ na koniec tygodnia jest już mniej nauki. Nie co ja mówię?! Przecież ja się nie uczę :D Ok, to zacznijmy od początku.....
Więc jest to mój nowy blog, bardziej "normalny" chociaż nie ten blog nie może być normalny skoro jego autorka jest nienormalna. Dobra teraz już mówię na temat, przynajmniej się postaram :). Dzisiejszy wpis będzie na temat filmu biograficznego który ostatnio oglądałam na TVP Kultura pt. Sex Pistols-Never mind the bollocks. Film jak dla mnie bardzo ciekawy, ale no właśnie jest jedno "ale". Mianowicie, jak wiecie (przynajmniej tak myślę) Sid Vicious był basistą od 1977 do 1978. Był chyba najbardziej lubiany przez większość (każdy ma inne gusta, a jak wiemy o gustach się nie dyskutuje) a przy tym (jak niektórzy sądzą) najmniej utalentowany. A filmie pokazany był raz no może dwa lub trzy :P A żeby cokolwiek o nim więcej powiedzieli to już nie mówię... Więc ogólnie film uważam za ciekawy i godny polecenia, ale jednak ocenę odejmuje mu ten "mały" minus. Jak byście chcieli jednak "coś" o mnie wiedzieć to zapraszam na mój profil.
<klik>
Podrzućcie mi swoje adresy blogów, chętnie poczytam :D
Pozdrawiam, myślę że powinnam coś dodać w weekend :)
A w tym momencie zostawiam was z piosenką zespołu The Bill-Druga w nocy. Lubicie? ;)
<klik>
Aha no i jak byście mieli jakieś zastrzeżenia do wyglądu bloga to piszcie w komentarzach ;)
Więc jest to mój nowy blog, bardziej "normalny" chociaż nie ten blog nie może być normalny skoro jego autorka jest nienormalna. Dobra teraz już mówię na temat, przynajmniej się postaram :). Dzisiejszy wpis będzie na temat filmu biograficznego który ostatnio oglądałam na TVP Kultura pt. Sex Pistols-Never mind the bollocks. Film jak dla mnie bardzo ciekawy, ale no właśnie jest jedno "ale". Mianowicie, jak wiecie (przynajmniej tak myślę) Sid Vicious był basistą od 1977 do 1978. Był chyba najbardziej lubiany przez większość (każdy ma inne gusta, a jak wiemy o gustach się nie dyskutuje) a przy tym (jak niektórzy sądzą) najmniej utalentowany. A filmie pokazany był raz no może dwa lub trzy :P A żeby cokolwiek o nim więcej powiedzieli to już nie mówię... Więc ogólnie film uważam za ciekawy i godny polecenia, ale jednak ocenę odejmuje mu ten "mały" minus. Jak byście chcieli jednak "coś" o mnie wiedzieć to zapraszam na mój profil.
<klik>
Podrzućcie mi swoje adresy blogów, chętnie poczytam :D
Pozdrawiam, myślę że powinnam coś dodać w weekend :)
A w tym momencie zostawiam was z piosenką zespołu The Bill-Druga w nocy. Lubicie? ;)
<klik>
Aha no i jak byście mieli jakieś zastrzeżenia do wyglądu bloga to piszcie w komentarzach ;)
sobota, 1 grudnia 2012
.....
Więc, jest to mój nowy blog. Będę na nim publikować różne rzeczy dotyczące muzyki i otaczającego mnie świata. Czyli jednym słowem wszystko i nic... Jeżeli chodzi o muzykę to słucham rocka, hard rocka, punk rocka czasami metalu i grunge więc będzie pojawiać się tu tylko taka muzyka ;) Aha no i notki będą pojawiać się nieregularnie, tylko wtedy kiedy będę miała czas :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)